Miało być, a…
No co tu dużo mówić, nie ma. I do końca września niestety nie będzie, chyba że potknę się o jakiś świetny pomysł.
Komercyjna dziwka
W związku ze swoim powrotem do Chin na kolejne pół roku, jesli nie więcej, Przem potrzebuje miliona dokumentów, podpisów, pieczątek oraz oczywiście zdjęć.
Wpadł do mnie w koszuli i krótkich spodenkach na chwilę przed obiadem. Przekształcenie mieszkania w studio fotograficzne polegało na podniesieniu żaluzji w jedynym w miarę naświetlonym pokoju (mojej chacie bliżej do ciemni niż studia), usunięciu fotela spod ściany tworzącej tło i ustawieniu modela twarzą do światła na tyle od niej daleko żeby uniknąć ostrych cieni, a jednocześnie na tyle blisko żeby nie złapać w kadrze obrazu, który na niej wisi. Dzieła dopełnił kompakcik panasonic moich staruszków, używany głównie do dokumentacji ich podróży oraz godzina kliknięć celem korekty, retuszu, przygotowania i przesłania pliku do druku.
Przem za 12 zdjęć paszportowych zamiast 30 zł zapłacił 1 zł i piwo, a ja po raz kolejny z artysty z wybujałym ego zamieniłem się w komercyjną dziwkę i do tego jeszcze tanią, Ale co tam. Kumplowi bym nie pomógł?

Globus
Od niespełna dziesięciu lat nosiłem długie włosy. Czasem krótsze czasem dłuższe, ale zawsze dość długie. Od dziś jestem łysy. Pierwsze spostrzeżenie: jest zimniej
Zdjęcia pewnie niedługo na gronie.
Czytofoto?
W zwiazku z tym, że mam ostatnio fazę na fotografię, która nie jest fotografią, czyli de facto na wygłupy w shopie zrobiłem dziś w nocy iphone’a. Kiedyś fotografowało się produkty na stole bezcieniowym, branzlowało z lustrami i milionem lamp. Współcześnie można sobie namalować taki przedmiocik od zera w shopie nie wykorzystując nawet jednego zdjęcia.

Zielono mi
Sesja zmierza ku końcowi. Został jeszcze jeden egzamin. Jestem kompletnie odmóżdżony i jedyne co mnie trzyma to perspektywa wakacji. W ramach unikania nauki prawa gospodarczego powstały zielone bąbelki. Pomysł nie jest mój. Zerżnąłem to z tapety z mojego telefonu.

// editor’s note:
Po chwili przemyśleń dotarło do mnie dlaczego to nie jest w tonacji niebieskiej, stalowo szarej czy jakiejkolwiek innej. Wszystko przez ten zakreślacz w ustawach.
Bez owijania
Sesja.
Może być tak, że do lipca pusto i nic. Może być też tak, że w ramach uciekania od nauki pojawi się 50 nowych zdjęć. Ehh…
Wróciłem właśnie z jachtu, z mazur. Taki krótki, tygodniowy rejsik na uspokojenie, na tydzień przed rozpoczęciem sesji. Póki co mam zapał, opaleniznę i energię, zobaczymy ile wytrzymam. W tym roku wrzesień jest mi wyjątkowo nie na rękę, więc w ramach automotywacji: Panie autor przestan przesiadywać na blogu i weź się do roboty! Pierwsze Porsche nie kupi się samo, a juz na pewno nie przed trzydziestką.
// editor’s note
Po otrzymaniu groźby pozwu cywilnego zamieszczam sprostowanie dotyczące poniższej fotografii: Osobą, która nacisnęła spust migawki była Pinki.
Ja tylko miałem wizję zdjęcia, ustaliłem koncepcję kadru, wybrałem ujęcie i dokonałem korekty i obróbki oraz przygotowania do publikacji.
Ehh te copyright’y…
Plakat
Ile człowiek jest w stanie zrobić kiedy nie chce mu się uczyć to naprawde niepojęte. Rzygam już cywilem, a o administratach nawet nie chcę myśleć więc zacząłem gryzmolić jakieś takie. Trochę insporowane tym co wyprawia Shish.
Pod oknem
Lubię odgrzebywać zeszłoroczny wypad do Krakowa i molestować go w shopie. Niby zwykłe, nudne zdjęcia z podróży, ale coś w nich widzę. Uparłem się na tę niebieską dominantę i deszczowy klimat troche z przekory bo przez cały czas było słonecznie i ciepło. Zastanawia mnie tylko dlaczego, cholera z podobnego wyjazdu do Wrocławia w 2007 nie mam ani jednego zdjęcia…











1 komentarz