To sum up …
Tak się jakoś zupełnie niezaplanowanie złożyło, że poprzedni post był równo setnym i wypadł akurat w trzecią rocznicę istnienia bloga. Wynik zaiste niezbyt spektakularny, zdjęć niewiele i przeważnie o niczym, o stronie technicznej już nie wspomnę. Z drugiej strony, skoro widzę niedociągnięcia i jestem w stanie się do nich przyznać, to i tak przeważam nad ogromną większością mieszkańców sieci i jest dla mnie nadzieja. Licznik wejść wskazuje, że nie tylko ja tu bywam więc informacja na przyszłość w związku z niniejszym podsumowaniem jest następująca: w kwestii postów nic się nie zmieni. Raz na czas (mam nadzieję, że przynajmniej co miesiąc) coś się pojawi. Większość zdjęć będzie robiona telefonem bo to jedyny aparat jaki mam stale przy sobie. Z pozostałych newsów: zmieniła się nieco strona “o mnie”. Doszedł też link do profilu na facebooku oraz link do konta na runkeeper. Jeżeli ktoś chce kibicować mi w pochłanianiu kolejnych kilometrów w ramach realizowania nowej pasji, albo po prostu jest ciekaw tego gdzie w Warszawie można pobiegać to serdecznie zapraszam.
Na koniec życzę każdemu kto tu w najbliższym czasie zawita szczęśliwego nowego roku.
Byliśmy niedawno na dość dziwnej imprezie
Było dużo dymu, surowy szpinak, wino z zapałkami i neonowy krzyż.

Niby już zima, tylko coś nie widać.
W związku z powyższym – wspomnienie początku listopada.

Biurowe
Czasem, jak się człowiek zasiedzi w fabryce to ani się obejrzy jak mu minie pół roku…

Widok z jednej z naszych konferencyjnych.
zostaw komentarz