ehh2
Zamulałem trochę wieczorem, bawiąc się Pixlr-o-matic – aplikacją do fotowygłupów dostępną dla przeglądarki chrom. Wynik zabaw zapisać chciałem jako “ehh.jpg”, kiedy, ku mojemu zdziwieniu okazało się, że plik o podanej nazwie już się w danej lokalizacji znajduje. śmiesznie.

Plik nazwałem “ehh2.jpg”
High Key Mouse
Mysz chciała zdjęcie do nowej legitymacji. Kolejna z prowizorycznych sesji portretów formalnych poszła sprawnie i skutecznie (7. piętro i białe ściany jednak robią różnicę przy naświetlaniu). Ja nie byłbym sobą gdybym z uzyskanego materiału nie zmajstrował czegoś jeszcze.

Pewności nie mam, ale jeżeli pamięć mi służy to jest to pierwsze, a na pewno jedno z bardzo niewielu, zdjęć w wysokim kluczu jakie zrobiłem. Nie żeby niechęć, albo jakieś zamiłowanie do ciemności. Po prostu nie było okazji, czy może pomysłu. Post miał zawierać również jakiś link na zewnątrz, ale po pobieżnym przejrzeniu googli okazało się, że ciężko o sensowne opracowanie tematu, a jeszcze trudniej o dobre zdjęcie prezentujące zagadnienie (co pewnie nie pozostaje bez związku ze zdecydowanie mniejszą popularnością takich zdjęć w stosunku do tych z niskiego klucza). Rzecz ostatnia to konstatacja, że alkohol, nawet w niewielkich ilościach, faktycznie działa pobudzająco na wyobraźnię (co w sumie artyści wiedzą od zawsze), ale tak koszmarnie wpływa na warsztat, że dzisiejszy wpis zupełnie niezamierzenie stał się czerwcowym.
Anyway, wesołego dnia dziecka.
P.S. Najprostszym sposobem na zmajstrowanie dyfuzora jest przyklejenie przed lampą, w niewielkiej odległości, kawałka zwykłej chusteczki higienicznej. Działa cuda, szczególnie na kompaktach.
Koń jest rudy
Dzisiejszy post ma szczególny charakter. W całości został wykonany wyłącznie przy użyciu telefonu. Począwszy od zrobienia zdjęcia, poprzez jego obróbke, aż po publikację dzięki bardzo sprytnej darmowej aplikacji o nazwie “Wordpress”. Trochę boje się sprawdzać jak to wygląda z poziomu komputera, ale raz kozie smierć. Nadchodzi era wielofunkcyjnych urządzeń mobilnych. Ciekawe jak często będę z tego korzystał.

Wszystko kłamstwa oszukaństwa
Z okazji kończenia prac nad magisterką powstało normalne w danych okolicznościach zapotrzebowanie na zdjęcie do dyplomu. Zgodnie z przysłowiem “szewc bez butów chodzi” autor ma kompletny deficyt zdjęć przedstawiających jego osobę. Potrzebie zaradził przyjaciel Jacek, któremu z tego miejsca serdecznie dziękuję za profesjonalne podejście, cierpliwość i studio foto zrobione z 2 prześcieradeł, szafy, miotły, krzeseł i trzymającej to wszystko w kupie taśmy klejącej.
Przy okazji wyszło na jaw, że wszystko to marność, sztuczki tanie, kuglarskie i photoshopa nie da się nosić na twarzy w realnym świecie. Ubolewam, ale trudno.

Zdjęcie z lewej to to co zarejestrował aparat.
- Światło słoneczne zmiękczone firanką i skontrowane prześcieradłem
- Do tego lampa zakładana na gorącą stopkę mocno osłabiona, bez dyfuzora (zaginął) strzelająca we wspomniane prześcieradło.
Zdjęcie po prawej to efekt końcowy obróbki obejmującej:
- kadrowanie
- korektę tonacji
- wypalenie i rozmycie tła
- usunięcie największych mankamentów na skórze
- wygładzenie całości skóry, zmatowienie
- usunięcie cieni spod oczu i błysków z czoła
- rozjaśnienie oczu i skóry
- usunięcie części zarostu
- odchudzenie o 2,5% (moje ulubione)
- wyostrzenie
Cały wpis jest też przytykiem do zasłyszanej niedawno dyskusji na temat tego, że współcześnie każdy kto kupi drogi aparat jest już świetnym fotografem i może zasypywać internet tonami śmieci przedstawiających dzieci, kwiatki i kotki, a fotografia profesjonalna zwyczajnie zniknie. Otóż nie.
Po sezonie
Kamienista plaża w Numanie, nad Adriatykiem, 15 km na południowy wschód od Ancony (dla leniwych : Link) w połowie września jest pusta, szara, cicha i spokojna.
Techniczna ciekawostka: Źródłem jest czeski monochromatyczny negatyw Fomapan Classic 135/36 o czułości ISO 100, naświetlany w 2006 roku najprawdopodobniej jako ISO 50 i wywoływany w 2011 jako ISO 100. W efekcie otrzymałem szaloną ziarnistość i kontrastowość, trochę plam na błonie i znaczną utratę ostrości. Zagadką pozostaje czy stało się to na skutek zwlekania z wywołaniem, czy zbyt długiego płukania w wywoływaczu, gdyż nie mam jak ustalić z jaką czułością był naświetlany. Temat poruszam bo z tego co mi wiadomo ludzie wywołują i 50 letnie materiały z całkiem dobrym skutkiem, a poza tym to taka chemiczna przygoda w świecie photoshopów, lightroomów i wypalania sobie mózgu promieniowaniem z monitora.
Komercyjna dziwka
W związku ze swoim powrotem do Chin na kolejne pół roku, jesli nie więcej, Przem potrzebuje miliona dokumentów, podpisów, pieczątek oraz oczywiście zdjęć.
Wpadł do mnie w koszuli i krótkich spodenkach na chwilę przed obiadem. Przekształcenie mieszkania w studio fotograficzne polegało na podniesieniu żaluzji w jedynym w miarę naświetlonym pokoju (mojej chacie bliżej do ciemni niż studia), usunięciu fotela spod ściany tworzącej tło i ustawieniu modela twarzą do światła na tyle od niej daleko żeby uniknąć ostrych cieni, a jednocześnie na tyle blisko żeby nie złapać w kadrze obrazu, który na niej wisi. Dzieła dopełnił kompakcik panasonic moich staruszków, używany głównie do dokumentacji ich podróży oraz godzina kliknięć celem korekty, retuszu, przygotowania i przesłania pliku do druku.
Przem za 12 zdjęć paszportowych zamiast 30 zł zapłacił 1 zł i piwo, a ja po raz kolejny z artysty z wybujałym ego zamieniłem się w komercyjną dziwkę i do tego jeszcze tanią, Ale co tam. Kumplowi bym nie pomógł?

Czytofoto?
W zwiazku z tym, że mam ostatnio fazę na fotografię, która nie jest fotografią, czyli de facto na wygłupy w shopie zrobiłem dziś w nocy iphone’a. Kiedyś fotografowało się produkty na stole bezcieniowym, branzlowało z lustrami i milionem lamp. Współcześnie można sobie namalować taki przedmiocik od zera w shopie nie wykorzystując nawet jednego zdjęcia.

Śmietnik remastered
Pierwsze zdjęcia jakie zrobiłem. Nie jakieś tam foty cykane od tak, tylko faktycznie świadome fotografie. Będzie już chyba z 6 lat. Ostrożnie kadrowane, gimnastyka z ekspozycją bo robione starym Zenitem XP. Negatyw, zdaje się Kodac Academy podarowany przez Łukasza oddałem do labu, bo ręczne wywoływanie w koreksie w ciemni wydawało się jakąś tajemniczą sztuką z pogranicza alchemii. Wracam do tych ujęć raz na jakiś czas i ciągle coś mi nie pasuje. W obróbce, nie w samych zdjęciach. Tak czy inaczej. Moje ulubione.




zostaw komentarz